KURTKA PUCHOWA
27.11.17

Bardzo cieszy mnie fakt, że świadomość przy dokonywaniu zakupowych wyborów wciąż wzrasta, mimo że nie jest to łatwy temat i nie da się zmienić swoich przyzwyczajeń z dnia na dzień - sama doświadczyłam już, że zmiany muszą zachodzić w głowie, a dopiero potem przekładać się na praktykę, czyli kompletowanie swojej garderoby. Każdy drobny krok w stronę świadomego kupowania, to dobry krok i tego się trzymajmy! Kierowanie się składami na metkach to najważniejsza metoda poprawienia jakości ubrań w swojej szafie. Temat ten jest ważny zwłaszcza zimą, kiedy problem z wybraniem ciepłego okrycia wierzchniego na mrozy wraca jak bumerang. Wiele osób wpada w pułapkę corocznej wymiany zimowego okrycia - kupując tanie płaszcze o kiepskim składzie często nie oszczędzamy, a narażamy się na koszty związane z zakupem kolejnego na następny sezon. Co więcej, poliestrowe płaszcze nie wyglądają tak dobrze jak te z choćby 60% wełny w składzie, nie wspominając juz o tym, że w takich płaszczach jest nam wiecznie zimno i nawet ubieranie się na cebulkę czasami nie pomaga. Sytuacja ma się podobnie w kwestii kurtek puchowych - te porządnie wykonane i z naturalnym wypełnieniem są znacznie droższe, ale grzeją lepiej i jest to zazwyczaj inwestycja na lata. Dzisiaj przychodzę do Was z moją krótką selekcją kurtek puchowych, które wpadły mi w oko. Jeśli chodzi o ten zielony płaszcz, to nie wiem czy jest jeszcze dostępny - trzeba sprawdzać na stronie, niektóre rozmiary pojawiaj się co jakiś czas.
.

szalik - H&M Premium
torebka - Zofia Chylak
botki - Reserved
Jeśli nie jesteście fanami płaszczy puchowych ze względów estetycznych (ja swego czasu nienawidziłam puchówek, czułam się jak ludzik z reklamy opon), ale marzniecie w wełnianych płaszczach, polecam zakup krótkiej, przylegającej puchówki, która sprawdzi się pod płaszczem, nosiłam taki zestaw zeszłej zimy, a krótka i cienka puchówka służyła mi też osobno w cieplejsze dni.





































